Debeściak

Zostań spółdzielcą, czyli przedsiębiorczość na obecne czasy

Spółdzielnia socjalna – jeszcze dekadę temu ten termin kojarzył się albo z poprzednim ustrojem, albo z pracą chronioną rencistów. Przez ten czas wiele się zmieniło. Przedsiębiorstwa społeczne – bo tym są spółdzielnie – dla coraz szerszych grup stały się sposobem na to, by godnie pracować i godnie zarabiać. A czasami w ogóle są jedyną szansą na pracę. Unia Europejska systemowo wspiera społeczną przedsiębiorczość, na Mazowszu – między innymi instytucjami pośredniczącymi ze stemplem Regionalnego Programu Operacyjnego.

Możliwe, że przeczytałeś powyższy wstęp i pomyślałeś: spółdzielnie socjalne, socjal, zasiłki – mnie to nie dotyczy. Niewykluczone, że tak jest. Ale całkiem możliwe, że jest zupełnie odwrotnie. Bo na przykład jesteś młody i pracujesz na tzw. śmieciówce. Albo jesteś młody duchem, a metrykalnie po pięćdziesiątce i pracodawcy od jakiegoś czasu nie zapraszają Cię na rozmowy kwalifikacyjne. A może jesteś młodą matką i obawiasz się, czy po macierzyńskim będziesz miała czego szukać w swojej firmie. Albo mieszkasz na wsi, a wszystkie atrakcyjne oferty pracy wymagają długich i kosztownych dojazdów. A może masz ciekawy pomysł, grupę przyjaciół i chcecie działać, ale nie jako firma. Jednym słowem: jeśli z jakiegokolwiek powodu czujesz się defaworyzowany na rynku pracy, warto byś zainteresował się tematem przedsiębiorczości społecznej. Czym ona jest? Czym się różni od zwykłej rynkowej działalności? Na jaką pomoc i wsparcie można liczyć? – wszystkie te odpowiedzi znajdziesz oczywiście w sieci. Ten tekst podpowie Ci, jakie adresy i hasła wpisać w wyszukiwarkę w pierwszej kolejności.

Na początek – inspiracja

Można zacząć zapoznawanie się z tematem ekonomii społecznej od teorii – definicji i regułek. Wtedy jednak można się szybko znudzić. Lepiej zacząć od konkretnej inspiracji – i to takiej, która od razu odczarowuje temat. W sieci jest sporo artykułów o spółdzielniach socjalnych. Jeden z nich dotyczy grupy młodych, aktywnych kobiet, które stworzyły spółdzielnię socjalną Wear Coop. Już po zdjęciach widać, że to energiczne, nowoczesne, dziewczyny – kolorowe, nietuzinkowe, z dredami. Czyli odbiegające od stereotypu członka spółdzielni socjalnej. Dziewczyny tworzą unikatowe projekty ubrań – często w pojedynczych egzemplarzach, czasami zdarzają się większe zamówienia (w ich przypadku to kilkadziesiąt sztuk). W tekście sporo mówią o formule, którą wybrały dla swojej działalności. Początkowo miała to być klasyczna firma. Jednakże w tym samym czasie ich znajomi otwierali gastronomiczną spółdzielnię socjalną i one również poszły tym tropem. Działają na wolnym rynku, ale pod egidą spółdzielni. Najbardziej cenią sobie brak hierarchii i demokratyczny sposób podejmowania decyzji. Warto przeczytać cały artykuł, bo tekst odsyła do ważnej instytucji pośredniczącej – Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych (FISE). Jak mówią dziewczyny, to właśnie Fundacja udzieliła im wsparcia na początku i krok po kroku pomogła przejść kilkumiesięczny etap zakładania spółdzielni i pozyskania dotacji unijnej.

Spółdzielcze know-how dla początkujących

Fundacja Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych wspiera wszystkich zainteresowanych założeniem przedsiębiorstwa społecznego na Mazowszu. Ale zajmuje się nie tylko tym. FISE robi sporo, a wszystko kręci się wokół jednego tematu – ekonomii społecznej. Bo tak właśnie nazywa się obszar obejmujący spółdzielnie socjalne oraz inne podmioty – centra integracji społecznej, kluby integracji społecznej, warsztaty terapii zajęciowej, zakłady aktywności zawodowej oraz fundacje, stowarzyszenia i organizacje pozarządowe.

Podmioty ekonomii społecznej łączą w sobie dwa cele – społeczny i ekonomiczny. W zależności od przewagi jednego lub drugiego „pierwiastka”, przybierają różne formy prawne.

Dla przykładu, WTZ-ty są skupione na celach społecznych – zwykle zajmują się rehabilitacją osób niepełnosprawnych. Na przeciwnym biegunie znajdują się spółdzielnie socjalne – działają one na wolnym rynku, w dużej mierze według zasad konkurencji, ale często z dodatkową pomocą (dotacje, preferencyjne kredyty czy klauzule społeczne przy zamówieniach publicznych). Celem tej działalności jest z jednej strony aktywizacja zawodowa członków spółdzielni, z drugiej zaś reintegracja społeczna. Innymi słowy, zarabiając i przebywając między ludźmi, aktywniej wypełniamy pozostałe role społeczne – rodzinne, sąsiedzkie czy obywatelskie. Spółdzielnie socjalną może tworzyć minimum 5 osób, a maksymalnie 50 (wyjątek stanowią spółdzielnie, które powstały z przekształcenia ze spółdzielni niewidomych lub spółdzielni inwalidów). Mogą je założyć osoby fizyczne lub osoby prawne, np. samorząd lokalny, organizacje pozarządowe czy kościelne osoby prawne. W tym drugim przypadku muszą zatrudnić co najmniej pięć osób wykluczonych, bezrobotnych bądź niepełnosprawnych. Po roku zatrudnieni mają prawo zostać członkami spółdzielni. Jak stworzyć spółdzielnię socjalną, można się dowiedzieć np. z tego poradnika (jest płatny, ale jego cena to niecałe 10 zł). Fragmenty można przeczytać tutaj.

Szeroki front wsparcia

Wiele wartościowych, ciekawych i darmowych informacji na temat ekonomii społecznej w Polsce znajdziecie na stronie – nomen omen – http://www.ekonomiaspoleczna.pl/. To tematyczny portal prowadzony od 2005 r. właśnie przez Fundację Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Jest tu wiele fachowych informacji dotyczących tego sektora. Na przykład z tego artykułu można się dowiedzieć, czym jest w praktyce ekonomia społeczna i jakie usługi obejmuje. Jeśli ktoś potrzebuje usystematyzowanej wiedzy, znajdzie ją w opracowanym słowniczku. Dla praktyków najważniejsze są jednak zakładki dotyczące dobrych wzorców, aktualności czy wydarzeń. Na przykład o nadchodzących XI Ogólnopolskich Spotkaniach Ekonomii Społecznej, które 15 października 2018 r. odbędą się w Krakowie. Na stronie dostępny jest program wydarzenia, a relację z niego również będzie można tu przeczytać. To jesienne spotkanie dowodzi, że

podmioty ekonomii społecznej tworzą w Polsce coraz szersze i prężnie działające środowisko.

W dużej mierze jest to zasługa polityki krajowej i unijnej. Unia Europejska od lat promuje i wspiera przedsiębiorczość społeczną. To systemowe wsparcie widać choćby na poziomie regionalnym. Przyjrzyjmy się Mazowszu – Regionalny Program Operacyjny Województwa Mazowieckiego na lata 2014-2020 poświęca temu obszarowi działanie 9.3 Rozwój ekonomii społecznej. W ramach tego poddziałania przewidziane jest wsparcie instytucjonalne za pośrednictwem Ośrodków Wsparcia Ekonomii Społecznej (OWES-ów). Nazwę tej instytucji warto zapamiętać. To właśnie OWES-y oferują cały wachlarz usług przyszłym i obecnym podmiotom ekonomii społecznej, zaczynając od elementarnego know how, poprzez szkolenia, warsztaty, udzielenie wsparcia pomostowego czy finansowego. Z kolei koordynacją działań dotyczących ekonomii społecznej w regionie zajmuje się Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej. Na stronie Centrum jest specjalna zakładka dotycząca ekonomii społecznej. Można tam odbyć ciekawą wirtualną wycieczkę po Mazowszu. Zamiast zabytków czy pomników przyrody odwiedzamy podmioty ekonomii społecznej.

Po krótkim rekonesansie warto wybrać się na prawdziwą wycieczkę w teren i osobiście – własnym żołądkiem i portfelem – wesprzeć spółdzielnie socjalne działające w mazowieckiej gastronomii.

Takich miejsc w regionie jest coraz więcej. Spółdzielnie socjalne nakarmią nas np. w Legionowie (ra BAR bar), w Radomiu (Karuzela Smaku), w Płocku (Restauracja Szansa) i w wielu innych miejscowościach, także w stolicy. Cała lista miejscówek dostępna jest właśnie w atlasie. Strona jest prawdziwą kopalnią wiedzy dla wszystkich zainteresowanych założeniem organizacji społecznej. Są tu też informacje o krajowym wsparciu dla podmiotów ekonomii społecznej – m.in. o Funduszu Gwarancyjnym powołanym przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Są to pożyczki i instrumenty reporęczeniowe dla podmiotów ekonomii społecznej ubiegających się o kredyty w bankach spółdzielczych. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Nowa fala spółdzielczości

To oczywiste, że pod ochronnym parasolem przedsiębiorstw społecznych schronienia szukają ci, którzy są w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy. Osoby niepełnosprawne, długotrwale bezrobotne, w podeszłym wieku, z więzienną przeszłością. Ale w zglobalizowanej gospodarce coraz trudniej odnajdują się ci, którzy dotychczas nie mieli problemów na rynku pracy. Choćby absolwenci szkół wyższych. Liberalna wolnorynkowa gospodarka pokazała, że hasło „załóż firmę” nie jest już skutecznym remedium na bezrobocie. Czas młodych wilków minął. Nic więc dziwnego, że

coraz więcej młodych, pomysłowych osób zaczęło z nadzieję spoglądać na sektor ekonomii społecznej. To spółdzielcy nowej fali, dla których ważny jest nie tylko handicap w postaci klauzul społecznych czy unijnej dotacji, ale też spółdzielcze zasady i niehierarchiczna struktura zarządzania.

W spółdzielni nie ma szefa – każdy głos jest tak samo ważny. Jest podział obowiązków, ale często rotacyjny. Pod egidą spółdzielni socjalnych działają często organizacje, które zupełnie się z nimi nie kojarzą. W Szczecinie w takiej formule prawnej działa agencja reklamowa, a w Rzeszowie klub rockowy. Jednocześnie widać gołym okiem, że spółdzielcy zainteresowani są działaniem na rzecz swojego otoczenia. To spółdzielnie często realizują usługi społeczne na rzecz lokalnej społeczności – organizują wydarzenia kulturalne, prowadzą przedszkola integracyjne czy placówki opiekuńcze dla osób starszych. W tym też widać ich społeczny sznyt. I dlatego warto obserwować polską i mazowiecką mapę spółdzielczości – i w miarę możliwości – wspierać ją.

Marek Bonafide